<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>flegmatyk</title><link>http://blog.fl9.eu/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Tue, 09 Mar 2010 06:39:48 +0100</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>Podnoszenie poziomu Joggera</title><link>http://blog.fl9.eu/2009/12/20/podnoszenie-poziomu-joggera/</link><description>&lt;p&gt;Jeśli chcemy podnieść poziom, to apeluję o zamknięcie wszystkich blogów opisujących instalację motywów w Ubuntu, wszystkich lansblogów powtarzających informacje po serwisach z informacjami ze świata IT oraz problogów piszących o zwykłych bzdurach. Żeby zsolidaryzować się z poglądami wielu innych użytkowników, dorzućmy do tego wszystkie blogi opisujące życie prywatne.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Widzicie, w tym momencie pojawia się pewien dylemat. Miałem zawsze nadzieję blogować na platformie, która będzie otwarta dla innych, tolerancyjna a także wspierała wolność słowa (w zakresie dozwolonym przez prawo, rzecz jasna). Na platformie, która o swój poziom dba samodzielnie - blogi zaniżające poziom są po prostu omijane wzrokiem, nie komentowane, na zasadzie &quot;ignoruj osoby, które Cię irytują, to może sobie pójdą&quot;. Bo to, co jedna osoba uważa za bzdurę, dla innych jest rzeczą ciekawą i przydatną.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pamiętam, jak nie raz podnosiła się wrzawa, gdy ktoś na poziomie zerowym wrzucił osobistą notkę, o własnych przygodach - a to o pierwszym dniu w szkole, czy urodzinach dziecka, czy po prostu jakieś przemyślenia związane z własnym życiem. Cokolwiek. Bardzo często w komentarzach pojawiał się tekst &quot;ale po co na główną?&quot;. Tutaj doskonale widać problem - to, co dla jednych jest ważne (i z czym niektórzy użytkownicy się zgadzają) dla innych jest &quot;zaniżaniem poziomu&quot;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dlatego właśnie pojawia się pytanie - czy wolimy tworzyć platformę tolerancyjną, czy platformę odzwierciedlającą prywatną wizję &quot;wysokiego poziomu&quot; kilku osób? Z przykrością zauważam, że &lt;a href=&quot;http://paolo.org.pl/2009/12/20/miniblog-regulamin/&quot;&gt;niektórzy użytkownicy&lt;/a&gt; wybierają drugą opcję.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 20 Dec 2009 09:31:56 +0100</pubDate><guid>http://blog.fl9.eu/2009/12/20/podnoszenie-poziomu-joggera/</guid><category>Jogger</category></item><item><title>ThinkPad i dziwnie duże zużycie energii podczas uśpienia</title><link>http://blog.fl9.eu/2009/12/14/thinkpad-i-dziwnie-duze-zuzycie-energii-podczas-uspienia/</link><description>&lt;p&gt;Unikałem do tej pory uśpienia na dłuższy czas, bo zawsze zżerało mi to całkiem pokaźną ilość energii - przez noc potrafiło uszczuplić stan naładowania nawet o 30%! Pogadałem jednak z ludźmi i u nich w laptopie uśpienie zabiera dość marginalną ilość energii. Usiadłem więc kiedyś, i po krótkim zastanowieniu znalazłem sprawcę - urządzenie w kieszonce UltraBay, obok którego świeci się dioda sygnalizująca zasilanie. Spróbujmy więc sprawić, aby laptop automatycznie odłączał zasilanie od napędu, gdy położymy go spać. Potrzebujemy pliku o nazwie &lt;code&gt;hal-system-power-suspend&lt;/code&gt;, który w większości dystrybucji zawiera polecenia, jakie system ma wykonać przed uśnięciem. Szukamy go za pomocą narzędzia &lt;code&gt;locate&lt;/code&gt;:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;code&gt;[michalek@michal-laptop scripts]$ locate hal-system-power-suspend&lt;br&gt;
/usr/libexec/scripts/hal-system-power-suspend&lt;br&gt;
/usr/libexec/scripts/hal-system-power-suspend-hybrid&lt;br&gt;
/usr/libexec/scripts/linux/hal-system-power-suspend-hybrid-linux&lt;br&gt;
/usr/libexec/scripts/linux/hal-system-power-suspend-linux&lt;/code&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ja wziąłem pierwszy z brzegu, tzn ten w /usr/libexec/scripts. Teraz, musimy tam wstawić kod odpowiedzialny za &quot;wysuwanie&quot; urządzenia w UltraBayu, a właściwie część odpowiedzialną za odłączanie zasilania. Wklejamy więc do środka, co następuje:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;code&gt;dock=$( /bin/grep -l ata_bay /sys/devices/platform/dock.?/type )&lt;br&gt;
dock=${dock%%/type}&lt;br&gt;
echo 1 &amp;gt; $dock/undock&lt;/code&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Cały działający plik wygląda u mnie tak:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;code&gt;#!/bin/sh&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
. hal-functions&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
dock=$( /bin/grep -l ata_bay /sys/devices/platform/dock.?/type )&lt;br&gt;
dock=${dock%%/type}&lt;br&gt;
echo 1 &amp;gt; $dock/undock&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
hal_check_priv org.freedesktop.hal.power-management.suspend&lt;br&gt;
hal_exec_backend&lt;/code&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;p&gt;I nagle zużycie prądu podczas 7-godzinnego snu spada do jakiś 5%. Nadal za dużo? Daj znać w komentarzach, bo nie wiem, czy dalej kombinować z odłączaniem dziwnych elementów do snu. Ile Twój laptop zżera baterii podczas snu?&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 14 Dec 2009 09:11:23 +0100</pubDate><guid>http://blog.fl9.eu/2009/12/14/thinkpad-i-dziwnie-duze-zuzycie-energii-podczas-uspienia/</guid><category>Techblog</category><category>Lenovo</category><category>IBM</category><category>ThinkPad</category><category>Suspend</category><category>UltraBay</category></item><item><title>Zmiany klimatyczne</title><link>http://blog.fl9.eu/2009/12/07/zmiany-klimatyczne/</link><description>&lt;p&gt;Wiem, że suchar i pewnie było, ale chciałbym to odnotować. Mianowicie, wykradzione zostały maile panów naukowców od zmian klimatycznych. I, z tego co wiem, są tam dowody na to, że wyniki pomiarów były odrobinkę dopasowywane, żeby teza z globalnym ociepleniem była prawdziwa. Parę linków:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href=&quot;http://www.independent.co.uk/environment/climate-change/climate-change-conspiracies-stolen-emails-used-to-ridicule-global-warming-1835031.html&quot;&gt;Artykuł na Independent&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href=&quot;http://www.guardian.co.uk/environment/2009/nov/20/climate-sceptics-hackers-leaked-emails&quot;&gt;Artykuł na Guardianie&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href=&quot;http://blogs.news.com.au/heraldsun/andrewbolt/index.php/heraldsun/comments/hadley_hacked/&quot;&gt;news.com.au&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href=&quot;http://www.realclimate.org/index.php/archives/2009/11/the-cru-hack/#more-1853&quot;&gt;realclimate.org - zaprzeczenia ze strony innych naukowców&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;
&lt;p&gt;No i, obowiązkowo, same maile: &lt;a href=&quot;http://www.filedropper.com/foi2009&quot;&gt;Filedropper&lt;/a&gt; bądź &lt;a href=&quot;http://www.megaupload.com/?d=75J4XO4T&quot;&gt;MegaUpload&lt;/a&gt;. No i, najpewniejszy na długie lata, &lt;a href=&quot;http://wikileaks.org/wiki/Climatic_Research_Unit_emails%2C_data%2C_models%2C_1996-2009&quot;&gt;link do wikileaks&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I niech mi ktoś powie, że poprawianie wyników pomiarów na laborkach jest złe (choć i tak wszyscy to robią) :D&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 07 Dec 2009 20:24:54 +0100</pubDate><guid>http://blog.fl9.eu/2009/12/07/zmiany-klimatyczne/</guid><category>Misc</category><category>syf</category><category>dużo linków mało tekstu</category><category>i tak nie przeczytasz tagów</category><category>globalne ocieplenie</category><category>haksorowanie</category><category>pr0blogging</category></item><item><title>Podejrzany</title><link>http://blog.fl9.eu/2009/11/26/podejrzany/</link><description>&lt;p&gt;Jestem podejrzany o spowodowanie wypadku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jechałem ulicą, po czym zauważyłem rowerzystę. Nie wyprzedzałem go, jechałem kawałek za nim, gdy on upadł. Zatrzymałem auto, wysiadłem, zadzwoniłem po pogotowie. Odstawiłem auto, żeby nie tarasowało drogi, i wróciłem. Podjechał jakiś człowiek z naprzeciwka, zatrzymał się, zadzwonił na pogotowie jeszcze raz i zaczął go reanimować. Przyjechało pogotowie, zapytałem się, czy będę jeszcze potrzebny, po otrzymaniu odpowiedzi przeczącej - pojechałem do domu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przed chwilą wróciłem z komendy. Żadnych uszkodzeń na aucie nie ma (dziwne, żeby były, skoro się z nim nawet nie zetknąłem), ja nie miałem alkoholu we krwi (dziwne, żebym miał, skoro od kilku ładnych tygodni nawet piwa w ustach nie miałem).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nauczka na przyszłość numer jeden - było nie ruszać auta z miejsca. Ale nie zastanawiałem się nad policją, ale nad tym, żeby nie zastawiać drogi karetce. No, i zostawać do momentu przyjazdu policji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nauczka numer dwa, najważniejsza - nauczyć się i nie bać się reanimować.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rowerzysta zmarł w szpitalu.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 26 Nov 2009 18:00:45 +0100</pubDate><guid>http://blog.fl9.eu/2009/11/26/podejrzany/</guid><category>Life</category></item><item><title>PXE w Fedorze, czyli stawiamy serwerek</title><link>http://blog.fl9.eu/2009/11/21/pxe-w-fedorze-czyli-stawiamy-serwerek/</link><description>&lt;p&gt;Czasem musimy postawić system na maszynce, która nie ma napędu CD/DVD, bądź my nie mamy przy sobie zapisywalnego krążka. Możemy wówczas kombinować z pendrajwem, jednak ta opcja ma swoje wady - po pierwsze, musimy owy sprzęt posiadać, po drugie, jest to opcja powolna - popularne, tanie pendrajwy są powolne, no i starsze komputery mogą posiadać jedynie USB 1.1, co strasznie boli. Ale jest jeszcze jedna opcja - uruchomienie komputera przez sieć. Jak osobiście się o tym przekonałem, jest to procedura dość łatwa do osiągnięcia i przyjemna w wykorzystaniu - dość niezawodna, a prędkości osiągane są na tyle przyzwoite, żeby umożliwić komfortową instalację. Opiszę, jak wszystko to działa na Fedorze 12, jednak i na innych wersjach/dystrybucjach powinno być podobnie. Instalował będę xubuntu 9.10. No więc, bez zbędnego smęcenia - zaczynamy.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Zdobywamy narzędzia&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Potrzebny nam będzie serwer DHCP i tftp. Instalujemy więc odpowiednie pakiety, pod Fedorką noszące nazwy &lt;code&gt;tftp-server dhcp&lt;/code&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Przygotowujemy miejsce pracy&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Najpierw skonfigurujmy serwer DHCP. W pliku &lt;code&gt;/etc/dhcp/dhcpd.conf&lt;/code&gt; wstawiamy coś na kształt tego:&lt;/p&gt;
&lt;pre&gt;
allow booting;
allow bootp;
ddns-update-style interim;
ignore client-updates;

subnet 192.168.1.0 netmask 255.255.255.0 {
          option subnet-mask 255.255.255.0;
          option broadcast-address 192.168.1.255;
          range dynamic-bootp 192.168.1.200 192.168.1.240;
          next-server 192.168.1.10;
          filename &quot;pxelinux.0&quot;;
}
&lt;/pre&gt;
&lt;p&gt;Oczywiście, &lt;code&gt;subnet&lt;/code&gt; i &lt;code&gt;netmask&lt;/code&gt; ustawiamy odpowiednio do naszej sieci. Dane te można łatwo wyciągnąć graficznie z NetworkManagera, klikając prawym przyciskiem na ikonce i wybierając Informacje o połączeniu. Oczywiście, można też użyć ifconfiga. &lt;code&gt;range dynamic-bootp&lt;/code&gt; ustala zakres adresów, jakie serwer przydzieli, a &lt;code&gt;next-server&lt;/code&gt; należy ustawić na adres IP komputera, na którym uruchamiamy serwer tftp.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;p&gt;Kiedy już mamy DHCP skonfigurowane, przychodzi pora na konfigurację TFTP. Plik konfiguracyjny znajdziemy pod &lt;code&gt;/etc/xinet.d/tftp&lt;/code&gt; W zasadzie domyślna konfiguracja jest w porządku. W razie czego, oto mój plik konfiguracyjny:&lt;/p&gt;
&lt;pre&gt;
service tftp
{
        disable = no
        socket_type             = dgram
        protocol                = udp
        wait                    = yes
        user                    = root
        server                  = /usr/sbin/in.tftpd
        server_args             = -s /var/lib/tftpboot
        per_source              = 11
        cps                     = 100 2
        flags                   = IPv4
}
&lt;/pre&gt;
&lt;p&gt;
&lt;h3&gt;Wrzucanie plików tam, gdzie trzeba&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Tak więc, bierzesz plik .iso z instalką systemu/livecd/czymkolwiek i rozpakowujesz jego zawartość. Można to zrobić na wiele sposobów, ja jestem leniem i użyłem opcji &quot;Rozpakuj tutaj&quot; w menu kontekstowym Gnome. Tylko uwaga, mogą tam się znaleźć ukryte pliki, którymi również się zajmujemy, jak np. katalog &lt;code&gt;.disk&lt;/code&gt; na płytce z *ubuntu. Zawartość tego kopiujemy do katalogu &lt;code&gt;/var/lib/tftpboot&lt;/code&gt;, a następnie z katalogu &lt;code&gt;install/netboot&lt;/code&gt; przerzucamy katalog &lt;code&gt;ubuntu-installer&lt;/code&gt; do katalogu &lt;code&gt;/var/lib/tftpboot&lt;/code&gt;. Wewnątrz &lt;code&gt;ubuntu-installer/architektura_kompa&lt;/code&gt; znajdziemy ciekawe pliczki, jak &lt;code&gt;vmlinuz&lt;/code&gt;, &lt;code&gt;initrd.gz&lt;/code&gt; i &lt;code&gt;pxelinux.0&lt;/code&gt; (ten ostatni również jest w &lt;code&gt;netboot&lt;/code&gt;, jednak tam ma podejrzanie zerowy rozmiar, z braku chęci nie testowałem, jak to się wszystko zachowa). Kopiujemy je do katalogu &lt;code&gt;/var/lib/tftpboot&lt;/code&gt;, i to w sumie powinno być tyle, o ile nie używamy...&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;SELinux i TFTP&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Jeśli mamy SELinuksa załączonego, to bez tego kroku będzie z nami krucho - żaden plik nie będzie chciał się przesłać, wywalając Forbiddena. W internecie polecają wyłączenie SELinuksa całkowicie, ale jeśli w niczym poza tym nam nie przeszkadza, to nie ma sensu go wywalać - ponowne nadanie kontekstu plikom wystarczy. Będąc w katalogu &lt;code&gt;/var/lib&lt;/code&gt; wydajemy polecenie&lt;/p&gt;
&lt;pre&gt;
restorecon -Rv tftpboot/
&lt;/pre&gt;
&lt;p&gt;
&lt;h3&gt;Uruchamiamy wehikuł&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Teraz musimy odpalić serwer DHCP i TFTP. Robimy to poleceniami:&lt;/p&gt;
&lt;pre&gt;
# service dhcpd start
# service xinetd start
# chkconfig tftp on
&lt;/pre&gt;
&lt;p&gt;Jeśli podczas odpalania dhcp pojawił się błąd, to znaczy, że popełniliśmy gdzieś błąd w jego pliku konfiguracyjnym - sprawdź, czy aby na pewno wprowadzone tam wartości odpowiadają tym, z jakim jest skonfigurowane aktywne połączenie sieciowe. Jeśli wszystko poszło dobrze, odpalamy kompa, na którym będziemy przeprowadzać instalację, w BIOSie ustawiamy odpowiedni priorytet dla urządzeń startowych (tak, aby PXE było wyżej niż dysk) i wszystko powinno śmigać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;h3&gt;Źródła&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Informacje, z jakich korzystałem znajdują się w &lt;a href=&quot;http://docs.fedoraproject.org/install-guide/f7/en_US/ap-pxe-server.html&quot;&gt;dokumentacji Fedory&lt;/a&gt; i &lt;a href=&quot;http://www.redhat.com/archives/fedora-selinux-list/2007-May/msg00022.html&quot;&gt;ich liście mailingowej&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Post Scriptum&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Kilka dodatkowych porad:&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Jeśli nie macie katalogu netboot na płytce, to wszystkie potrzebne pliki znajdziecie &lt;a href=&quot;http://archive.ubuntu.com/ubuntu/dists/jaunty/main/installer-i386/current/images/netboot/&quot;&gt;na serwerach Ubuntu&lt;/a&gt;, najwygodniej pobrać spakowane archiwum netbook.tar.gz i rozpakować w tftpboot.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Aby w trakcie instalacji instalator był w stanie korzystać z internetu, musimy wyłączyć serwer DHCP na drugim komputerze i pozwolić działać temu na routerze. Można to bezpiecznie zrobić, jak system już się uruchomi.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;</description><pubDate>Sat, 21 Nov 2009 02:20:08 +0100</pubDate><guid>http://blog.fl9.eu/2009/11/21/pxe-w-fedorze-czyli-stawiamy-serwerek/</guid><category>Techblog</category><category>Techniczne</category><category>Fedora</category><category>Netboot</category><category>PXE</category></item><item><title>Przełączanie kompozycji w metacity</title><link>http://blog.fl9.eu/2009/10/10/przelaczanie-kompozycji-w-metacity/</link><description>&lt;p&gt;No więc, metacity (dla niezorientowanych, chodzi o to, co zajmuje się okienkami w GNOME) obsługuje kompozycję, choć nie w domyślnej konfiguracji. Czym jest kompozycja? Chodzi o to, że obraz nie jest rysowany bezpośrednio na ekranie, w praktyce oznacza to półprzezroczystość i cienie pod oknami, a czasem również odrobinę lepszą wydajność, no i koniec z &lt;a href=&quot;http://en.wikipedia.org/wiki/Stacking_window_manager#Limitations&quot;&gt;innymi problemami&lt;/a&gt;. Włączenie kompozycji w Metacity wymaga ustawienia odpowiedniej opcji w GConf. Czasem jednak potrzeba wyłączyć kompozycję, np. gdy przeszkadza ona niektórym aplikacjom (tutaj trzeba przyznać, że Compiz znacznie lepiej radzi sobie z niekompatybilnymi programami, jednak jest o wiele bardziej zasobożerny). Można kombinować i grzebać w GConfie, ja jednak wolę, gdy jest to zautomatyzowane. Dlatego też napisałem króciutki skrypcik, który robi to za mnie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;{geshi lang=bash}iscompositingon=`gconftool-2 -g '/apps/metacity/general/compositing_manager'` if [ &quot;$iscompositingon&quot; == &quot;true&quot; ] then gconftool-2 -s '/apps/metacity/general/compositing_manager' --type bool false else gconftool-2 -s '/apps/metacity/general/compositing_manager' --type bool true fi{/geshi}&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Edycja - &lt;a href=&quot;http://bunio.eu/&quot;&gt;kubzior&lt;/a&gt; zaproponował, żeby wywalić export, co też czynię, bo w sumie niepotrzebny tam był.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kolejna edycja - tak, jak poradził &lt;a href=&quot;http://nerdblog.pl&quot;&gt;d4rky&lt;/a&gt;, ująłem zmienną w cudzysłów.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sat, 10 Oct 2009 20:32:42 +0200</pubDate><guid>http://blog.fl9.eu/2009/10/10/przelaczanie-kompozycji-w-metacity/</guid><category>Komputery</category><category>Techblog</category></item><item><title>Kolejny raz to samo</title><link>http://blog.fl9.eu/2009/09/19/kolejny-raz-to-samo/</link><description>&lt;p&gt;Zainstalowałem Windowsa 7. Ale zanim przejdziecie do czytania dalszych nowości, wiedźcie jedno: nie jestem zachwycony.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Najpierw instalacja. Uruchamianie instalatora trwało długo. Nie było nawet żadnej informacji o tym - po prostu jakaś fajansiarska tapetka i kursor zajętości. Trwało to może z kilka minut. Potem pojawiło się jakieś pytanie. Odpowiedziałem. Pokazał się komunikat o uruchamianiu instalatora, bez żadnego paska postępu ani dodatkowych informacji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Poszedłem do toalety, zrobiłem sobie kanapkę, poszukałem aparatu, zorientowałem się, że wyjąłem baterie, więc poszukałem ich po domu, jedne wyjąłem z gejmboja, inne wygrzebałem z plecaka, zamontowałem do aparatu, zrobiłem jedno zdjęcie, ale niestety wyszło zbyt ciemne. Rozjaśniłem monitor, zmieniłem tryb w aparacie, i zrobiłem kolejne. Poczekałem jeszcze moment, i instalacja łaskawie się rozpoczęła.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Instalacja składała się z kilku faz. Najpierw kopiowanie plików. Potem ich rozpakowywanie. STOP. Czemu nie może rozpakowywać w locie, tak jak to robią instalatory linuksowe? Nie wiadomo. Ale to by chyba jednak trochę przyspieszyło proces instalacji. Spoko, musieli mieć jakiś powód. Potem instalacja &quot;features&quot;. Tu nie mogę się przyczepić, trzeba pokonfigurować programy i co tylko. Następnie instalowanie uaktualnień. Co? Na płycie od razu są uaktualnienia? Nie można od razu instalować uaktualnionych wersji? Coś dziwnego, ale co ja zrobię. Wspomniałem już, że w trakcie całej instalacji komputer się raz zrestartował, by zrestartować się jeszcze raz po jej zakończeniu? A powiedziałem, że instalator był obrzydliwie kolorowy i świecący, tak, że odechciewało się na niego patrzeć po kilku minutach? Na szczęście sam proces trwał chyba z pół godziny z hakiem, a więc czas całkiem dopuszczalny, nie zadawał też zbyt wielu pytań, więc można było dać oczom odpocząć od mdlącej cukierkowości.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Potem uruchomił się sam system. Przymykając oko na jeszcze większą ilość chamskich, jaskrawych kolorów tęczy migających na ekranie, sam system nawet nieźle działa. Obsługa sprzętu wreszcie doścignęła tą znaną z systemów Linuksowych - wszystko zadziałało zaraz po instalacji, bez dodatkowych zabiegów. Duży plus. Niestety, wygląd systemu po tragicznej Viście nie został ani trochę poprawiony. Koszmarnie nieudany pasek start można na szczęście przestawić na ten znany ze starych wersji, menu Start niestety musi pozostać w nowoczesnym trybie, który o ile w XP nawet mi odpowiadał, to obecne sprawia, że gubię się w tym wszystkim. &quot;Wszystkie programy&quot; nie są wysuwanym menu, ale jeździ w miejscu, przez co zaraz tracę orientację. Na bonus, mimo cyniarskiego Aero krawędzie menu nadal są postrzępione.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jednak jednej rzeczy naprawdę nie umiem zrozumieć. Płyta DVD ma ponad 4 GB. Obraz płyty ma 3 z hakiem. Pozostaje około gigabajta. Miliard znaków. Ubuntu potrafi zmieścić podstawową obsługę wielu języków na jednej płycie CD, razem z systemem operacyjnym (resztę się dociąga, ale np. instalator i biurko już jest po polsku). Fedora na płycie DVD mieści pełną obsługę dla wielu języków, dzięki czemu system i chyba wszystkie aplikacje oraz manuale mamy po polsku zaraz po instalacji. W przypadku Windowsa musiałem przebrnąć przez całą instalację po angielsku, po czym system również przywitał mnie w tym języku. Tego zrozumieć nie potrafię.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak, wiem, jestem hejterem.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sat, 19 Sep 2009 11:48:08 +0200</pubDate><guid>http://blog.fl9.eu/2009/09/19/kolejny-raz-to-samo/</guid><category>Komputery</category><category>Windows</category></item><item><title>Moje miasto jest SŁAWNE!</title><link>http://blog.fl9.eu/2009/09/08/moje-miasto-jest-slawne/</link><description>&lt;p&gt;HA! Moje miasto powoli wkracza w rejony eksluzywnej kinematografii na światowym poziomie. Szkoła językowa Empik, podczas kręcenia reklamy postanowiła wybrać najnowocześniejszy, najczyściejszy i najbardziej zadbany dworzec kolejowy na Dolnym Śląsku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Oto i owa reklama:&lt;br&gt;
&lt;object width=&quot;560&quot; height=&quot;340&quot;&gt;&lt;param name=&quot;movie&quot; value=&quot;http://www.youtube.com/v/LFoiCdQrMc0&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;&quot;&gt;
&lt;param name=&quot;allowFullScreen&quot; value=&quot;true&quot;&gt;
&lt;param name=&quot;allowscriptaccess&quot; value=&quot;always&quot;&gt;
&lt;embed src=&quot;http://www.youtube.com/v/LFoiCdQrMc0&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;&quot; type=&quot;application/x-shockwave-flash&quot; allowscriptaccess=&quot;always&quot; allowfullscreen=&quot;true&quot; width=&quot;560&quot; height=&quot;340&quot;&gt;&lt;/object&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wybaczcie, nie zwykłem wrzucać filmików, jako że i wśród innych filmiki zwykle omijam, ale tego przepuścić nie mogłem ;) Podziękowania dla Agi, która podesłała mi link. Aha, &lt;a href=&quot;http://czyzak.jogger.pl/&quot;&gt;Czyżu&lt;/a&gt;, wiem, że macie lepszy :P&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Tue, 08 Sep 2009 19:53:22 +0200</pubDate><guid>http://blog.fl9.eu/2009/09/08/moje-miasto-jest-slawne/</guid><category>Misc</category><category>Oleśnica</category><category>Empik</category><category>PKP</category><category>Reklama</category></item><item><title>Tworzenie społeczności po 20 latach</title><link>http://blog.fl9.eu/2009/09/04/tworzenie-spolecznosci-po-20-latach/</link><description>&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://www.houseparty.com/splash/windows7usa&quot;&gt;Microsoft chce, żeby ludzie robili imprezy w domu z okazji wydania Windowsa 7.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src=&quot;http://dl.getdropbox.com/u/255644/b/atfirst.jpeg&quot; alt=&quot;To mnie rozśmieszyło. Aha, i wiem, że obrazek jest starszy od wyngla.&quot;&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 04 Sep 2009 14:39:00 +0200</pubDate><guid>http://blog.fl9.eu/2009/09/04/tworzenie-spolecznosci-po-20-latach/</guid><category>Komputery</category><category>Windows</category><category>Microsoft</category></item><item><title>Mit o bezpiecznym linuksie i w związku z nim mała rada</title><link>http://blog.fl9.eu/2009/08/31/mit-o-bezpiecznym-linuksie-i-w-zwiazku-z-nim-mala-rada/</link><description>&lt;p&gt;Kutek napisał wczoraj wpis dotyczący tego, &lt;a href=&quot;http://kutek.jogger.pl/2009/08/30/skad-mit-o-bezpiecznym-linuksie/&quot;&gt;jak trudno jest stworzyć wirusa na Ubuntu ze względu na problemy z jego uruchomieniem&lt;/a&gt;. Otóż, moim zdaniem, bardzo łatwo jest stworzyć wirusa pod Ubuntu bądź jakąkolwiek inną platformę linuksową, z uruchomieniem którego nie byłoby żadnych problemów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Cóż należy zrobić? Należy spreparować paczuszkę (w przypadku Ubuntu pakiet deb) zawierający wewnątrz małe niespodzianki. Użytkownik, zwabiony kuszącą funkcjonalnością cudownego forka wine, dodatków do compiza, czegokolwiek wspaniałego pobiera taki pakiecik na pulpit, klika dwukrotnie i bez mrugnięcia okiem podaje hasło administratora, ignorując ostrzeżenia o niebezpieczeństwie. Wystarczy potem, żeby pakiecik w ramach konfiguracji poinstalacyjnej zrobił swoje porządki w systemie, dodał parę wpisów gdzie potrzeba, zainstalował wirusa samodzielnie (a nie poprzez mechanizm dpkg - dzięki temu po usunięciu za pomocą menedżera pakietów zostanie w systemie to, co trzeba), wszystko z prawami administratora oczywiście. I jeśli wirusik siedziałby cichutko i po cichutku zajmował się swoimi sprawami, jak budowanie botnetu czy infekowanie innych, to użytkownik nigdy tego nie zauważy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ba, można nawet stworzyć repozytorium, dzięki któremu wirus mógłby się automatycznie aktualizować w najbardziej bezczelny sposób, jaki można sobie wyobrazić.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rozwiązanie? Stworzyć antywirusa na Linuksa. Ale stworzyć antywirusa przyjaznego i nastawionego właśnie na wirusy linuksowe, a nie na skanowanie poczty w poszukiwaniu wirusów windowsowych. Zrobić demon antywirusa, działający z prawami administratora, i ładny front-end dla użytkowników, pozwalający nim łatwo sterować oraz informujący o wszelkich zdarzeniach. Już nawet &lt;a href=&quot;http://di.com.pl/news/28453,1,0,Antywirus_w_Snow_Leopard_wykrywa_tylko_2_trojany.html&quot;&gt;MacOS X dorobił się swojego antywirusa&lt;/a&gt; instalowanego razem z systemem. Owszem, śmiać się można z ilości wirusów wykrywanych przez to oprogramowanie, ale chodzi o przygotowanie się na cięższe czasy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I jeśli linuksiarze przez cały czas będą zachłyśnięci tym, że trzeba być głupim, aby zainstalować wirusa pod systemem markowanym przez sympatycznego pingwinka, to kiedyś znajdą się w sytuacji świnki, która budowała domek ze słomy, bo wilka przecież nie trzeba się bać.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 31 Aug 2009 09:24:30 +0200</pubDate><guid>http://blog.fl9.eu/2009/08/31/mit-o-bezpiecznym-linuksie-i-w-zwiazku-z-nim-mala-rada/</guid><category>Komputery</category><category>linux</category><category>wirusy</category><category>zagrożenia</category></item></channel></rss>