Chociaż miałem szczerą nadzieję na to, że Windows 7 okaże się czymś lepszym od poprzedniczki, to jednak dopadły mnie głosy, iż wcale nie jest tak różowo, jak by się mogło wydawać.
Poprzez Gizmodo trafiłem na artykuł na Slashdot. Cóż się okazuje? Microsoft zablokował możliwość nagrywania dźwięku za pomocą tej samej karty dźwiękowej, z której ten dźwięk jest emitowany. Jakie to ma znaczenie?
Wszystkie dotychczas stosowane metody na zabezpieczanie dźwięku przed bezprawnym (zdaniem właścicieli praw autorskich) kopiowaniem miały jedną poważną lukę. Stosowano niesamowite zabezpieczenia, szyfrowanie, co tylko, jednak dźwięk i tak musiał się przedostać w jakiś sposób do karty dźwiękowej, aby można było go usłyszeć. Nie było więc żadnym problemem, aby nagrać ten dźwięk nawet tak prostą aplikacją, jak wbudowany w Windows Rejestrator Dźwięku (gdyby nie minutowe ograniczenie). Wniosek? Wszelkie miliony wydawane przez właścicieli praw autorskich na rozwój DRM leciały bezpośrednio w błoto, ponieważ można było je wszystkie ominąć w banalny sposób (chociaż pogarszając odrobinę jakość dźwięku). To jest również powód, dla którego kodeki wspierające DRM nie są tak chętnie wydawane na Linuksa, BSD czy inne tego typu systemy operacyjne - dają one użytkownikowi "zbyt wiele" wolności. Jednak miłośnicy DRM nie nauczyli się swojej lekcji, tylko... dogadali się z Microsoftem (który nota bene również ma swoją technologię DRM, którą jak na ironię nazwał Play for Sure), aby zblokował taką możliwość. Tak naprawdę jest to w sumie tylko utrudnienie - chętni zawsze mogą podpiąć się na wyjściu karty dźwiękowej, choć wymagałoby to lepszego sprzętu, aby uzyskać dobrą jakość. Mimo to sam fakt ograniczania mojej wolności jest dla mnie sprawą bulwersującą, i w moich oczach przekreśla aplikację. Nie zamierzam korzystać z oprogramowania, które z góry zakłada, że mam zamiar łamać prawo. Od zawsze uważałem, że komputer powinien być mi posłuszny, a nie nakładać ograniczenia na moje działania.
Na Viście na blokadę nagrywania niektórych programów telewizyjnych za pomocą tunera TV mogłem przymknąć oko (chociaż mam do tego pełne prawo!), jednak jeśli takie ograniczenia przedostaną się do finalnej wersji W7, to ja nie planuję tej wersji używać, tak, jak nie planuję z podobnych (choć i nie tylko) powodów używać oprogramowania firmy Apple.