Konwersacja autobusowa

3 czerwca 2009 22:24 | Kategorie: Life, Miniblog | Tagi:

Jakie najciekawsze słowa można usłyszeć od ludzi siedzących zaraz za mną w autobusie (by być dokładnym, była to mama, dziadek i mały (ok. 4-5 lat) chłopczyk)?

- Nie dawaj mu tych żelków, on po nich zwymiotował ostatnio.
- A, jak sobie kilka zje to nic mu się nie stanie.

Nigdy nie jest nudno w POLBUS PKS :D

(historia w 100% autentyczna)

  1. 3 czerwca 2009 o 22:27

    Historia podobno autentyczna:
    Tłok przy wejściu do autobusu. – Co się Pan pchasz na chama?! – Nie wiedziałem, że na chama…

  2. 4 czerwca 2009 o 00:38

    Kawał tematyczny mi się przypomniał :) Stary, ale bawi mnie niezmiennie :)
    Dialog w autobusie: – Wychodzi pani? – A panu?

  3. 4 czerwca 2009 o 07:54

    PS. to prawda

  4. 4 czerwca 2009 o 08:32

    NO KURWA RZECZYWIŚCIE.

  5. KC
    4 czerwca 2009 o 10:33

    Oo, taak! Ogólnie rzecz biorąc, w polskich środkach komunikacji miejskiej nigdy nie jest nudno. Zawsze trafi się ktoś, kto rozbawi nas do łez. Może i czasem będzie mi tego brakować, jak już kupię samochód i będę tylko ja i radio? ;)

  6. 4 czerwca 2009 o 10:49

    KC: Ja mam auto z radiem, i i tak wolę jeździć autobusem ;) Taniej, śmieszniej, i można spotkać znajomych jak i poznać nowych :D
    Moarc: kurwarzeczywistość to huj
    @kUtek: PSPS. kłamstwem jest stwierdzenie, że moje stwierdzenie jest kłamstwem!

  7. 4 czerwca 2009 o 15:17

    Mnie dzisiaj brube babsko w różowym (jehowa) zaczęła zagadywać. Kuraw 6 przystanków pierdoliła, że bóg mnie ocenia i ze to fajnie, że nie mam problemów w szkole i z nauką.
    Nie sądziłem, że potrafie być tak uprzejmy :]

  8. 4 czerwca 2009 o 16:18

    W tramwaju to i czasem się pośmiać można, ale w busie to przeważnie politowanie. Poznajesz, gdzie się uczy, że ona jako jedna z dwóch osób ma coś zaliczone, całego kolosa streści i nawet co ma na obiad, że schudła, bo ma koleżanki w pokoju, które biegają i na rowerach jeżdżą i masę innych pierdół. Bo na wsi to nudy zazwyczaj.
    Albo babka, co się drze do kierowcy „Wysiadają!”. Ale dziwnym trafem jakoś tylko ona wstaje, ci „co wysiadają” nie. Dobrze, że nie krzyczy „następ się”. Ostatnio obserwuję, że ludzie to „wysiadają” podłapują; „proszę na przystanku” jakoś przez gardło nie przechodzi. O podstawowych zasadach higieny już nie wspomnę, ale dodam, że w moim 6-letnim autobusowym doświadczeniu najgorzej śmierdziało o dziwo od jednej młodej dziewoji. A ponoć to faceci się nie myją.

  9. 4 czerwca 2009 o 18:25

    @kutek: „nie mam problemów w szkole i z nauką” – kłamstwo aż dymi :D

  10. 4 czerwca 2009 o 18:26

    Jakbym powiedział, że mam poprawkę w sierpniu z dwóch przedmiotów, to by mi zaczęła gadać, że to przez to, że nie wierzę w boga i nie chcę tej książeczki. ;p

  11. 4 czerwca 2009 o 18:26

    Co fakt to fakt :P

  12. 4 czerwca 2009 o 18:32
  13. 4 czerwca 2009 o 18:51

    Ja mam autentyk z linii relacji Tychy-Gliwice (swoją drogą znanej w walk o miejsca między studentami, a starszyzną):
    „ – Młody człowieku, ustąpiłbyś miejsca… – A ma Pani żylaki? – Mam. – No widzi Pani, a ja nie chce mieć.

    Wynik do przewidzenia :)

  14. 4 czerwca 2009 o 18:59

    adas: czytałem u Ciebie :)
    Del: ostry koleś :D