e17 podoba mi się coraz bardziej
Zwykle starałem się unikać umieszczania tutaj flaszowych filmików, jednak to mnie zaintrygowało.
Elive E17 Compiz from Thanatermesis on Vimeo.
Coraz bardziej zaczyna mi się e17 podobać. Na początu środowisko to wcale nie korzystało z efektów kompozycji (dla niewtajemniczonych: jest to sposób wyświetlania obrazu na monitorze, w krótym wszystko zamiast lecieć bezpośrednio na ekran, jest najpierw obrabiane przez komputer, dzięki czemu możemy skorzystać ze sprzętowej akceleracji grafiki, pozbyć się błędów graficznych podczas błędu programu, no i co najbardziej widoczne – uzyskać bajeranckie efekty graficzne), później pojawił się niby wbudowany menedżer kompozycji, jednak działał raczej słabo – zawieszał się, powodował błędy, ogólnie nic przyjemnego. Dzisiaj jednak dowiedziałem się, iż planowane jest dodanie obsługi dla sprawdzonego Compiza. Co z tego wyjdzie, i, co najważniejsze, kiedy – czas pokaże. Jeśli jednak posiadasz komputer, który został wyprodukowany w ciągu ostatnich 5 lat (a może nawet i 10), i zastanawiasz się, czy uda Ci się na tym dość komfortowo pracować, to rozwieję Twoje złudzenia – najprawdopodobniej się da. Na e17 (z wyłączonymi efaktami kompozycji) pracowałem dość komfortowo na moim starym lapku, jeśli jednak Twoja karta graficzna obsługuje akcelerację 3D i ma sterowniki pod Linuksa (jeśli nie jest to laptop, to nie masz się czym martwić), to bajeranckie efekciory są jak najbardziej w zasięgu Twojej dłoni.
Przy okazji, testuję sobie obecnie KDE 4.2. Podoba mi się kilka nowości (np. kopiowanie plików odbywające się prawie-na-panelu – automatycznie się chowa po chwili, można je przywrócić ikonką w tray-u; inne powiadomienia wyświetlają się w ten sam sposób), szerego poprawek graficznych oraz ogólne wrażenie. Trzeba jednak przyznać, że nadal jest kilka dziwnych błędów (jak np to – choć tutaj to mi raczej wygląda na problem z QT niż KDE) oraz system swoje żre – w tej chwili mam prawie 1GB ram zajęte, nie wiem jednak, jak system zachowywałby się z niektórymi bajerkami wyłączonymi – jak będę miał czas, to wypróbuję to na VirtualBoksie albo starym lapku. Dodatkowo, poprzednie wersje z czwartej serii tego środowiska były znane z niestabilności, co na szczęście zostało poprawione w najnowszym wydaniu – przez 3 dni pracy na KDE 4.2 i bawienia się różnego rodzaju zabawkami, poza dziwnym błędem z obracaniem plazmoidu, który pokazałem wcześniej, jedyną rzeczą, która nie chciała mi działać, było alternatywne menu o wdzięcznej nazwie „Lancelot”. Warto zauważyć, że to chyba jedyne środowisko spośród tych bardziej popularniejszych, które naprawdę wyróżnia się czymś, co może zaimponować przeciętnemu użytkownikowi – niestety, ma to swoją cenę, jeśli chodzi o zasoby. Jeśli dla kogoś najnowsze KDE jest za ciężkie no to cóż – musi czekać na e17, albo od razu je wypróbować – jednak, jeśli oczekuje czegoś stabilnego i gotowego do codziennego użytku, to może się niestety przeliczyć.
Aha, jeśli ktoś używa Fedory 10 z wyłączonymi repozytoriami Rawhide (ja mam wyłączone, nie mam obecnie czasu na zabawę ;) ), to może zainstalować paczki za pomocą nieoficjalnych repozytoriów.

Kosmiczny ten film. Idzie się najarać nim jak jakiś 13 latek najnowszą gierką..
@sl3dziu: Fakt. Gierki przestały mnie interesować, tylko takie zdziwaczałe rzeczy zostały…