Na pewno znacie te telenowele dla młodzieży, które można bez trudu znaleźć na kanałach takich, jak dawne Fox Kids. Komedie, które są robione bezczelnie na siłę, opowiadające o życiu uczniów jednej wybranej szkoły średniej, o ich problemach i pierwszych miłościach. Niedobrze się robi, prawda? W tym momencie przychodzi z pomocą Clone High.
Jest to serial animowany dla dorosłych, w którym widać bardzo wyraźne wpływy z tego rodzaju komedii... oraz to, że autorzy mieli ich wyraźnie dość. Można dostrzec parodie naprawdę wielu filmów (sam w tym momencie mogę przypomnieć sobie scenę na lotnisku z "Not Another Teen Movie", bądź też wyraźne nawiązanie do Zwariowanych Melodii). Język jest jak najbardziej cięty, choć przekleństwa czy obsceniczne wyrażenia nie pojawiają się tam specjalnie często. Po prostu, są tam, gdzie ich miejsce - ani za dużo, ani za mało. Tak samo z przemocą, są drastyczne sceny, jednak nie wzbudzają one w człowieku obrzydzenia, a raczej śmiech.
Fabuła jest jak najbardziej obecna, czego nie można powiedzieć o popularnych obecnie Włatcach Móch, czy nawet kultowym South Parku. Ogólnie rzecz biorąc mamy szkołę, a w niej uczniów. Głównymi bohaterami są: Abe, Joan, Gandhi, Cleopatra i JFK. Krótko mówiąc Joan jest zakochana w Abe, ten jednak darzy uczuciem Cleopatrę, która chodzi z JFK i generalnie jest kobietą raczej lekkich obyczajów, a Gandhi ogólnie ma ciekawe odpały. Czy jednak wspomniałem, że są klonami zmarłych postaci historycznych? Dziwne to, jednak i tutaj autorzy nie przesadzili - są tylko i wyłącznie klonami. Wyglądają jak oryginały, jednak myślą i zachowują się tak, jak zwyczajna młodzież - mimo to wiedzą o swoich poprzednikach i starają się ich naśladować... a przynajmniej Cleopatra i Abe, gdyż JFK jest na to za głupi, a Gandhi ma ciekawsze rzeczy do roboty (jak wkładanie czegoś do nosa czy śpiewanie). Jednak ta fabuła ma w sobie coś, co zmusza nas do oglądania kolejnych odcinków. Mamy świadomość, że tworzą one jedną całość, i wymieszane nie będą już tak zabawne. Warto też wspomnieć o gagach - jak dla mnie, autorzy mieli wiele świeżych pomysłów. Nie raz przyszło mi wybuchnąć śmiechem przed monitorem.
Kreska od początku wydaje mi się znajoma. Czy to nie jest robota tych samych ludzi, którzy maczali palce w Labolatorium Dextera?
Jest schludna, czytelna i miła dla oka. Podobnie muzyka - choć jest to w większości wypadków rockowo-popwa papka, to idealnie pasuje do klimatu gatunku, który produkcja ma parodiować. Warto też wspomnieć o kawałku z panem Mansonem, którego opowieść o piramidzie żywieniowej zwaliła mnie z nóg 
Podsumowując, można powiedzieć, że seria jest wzorcowa. Współcześni twórcy filmów animowanych dla dorosłych powinni uczyć się od niej fabuły (tak, wiem, anime mają lepsze fabuły) jak i umiarkowania. Tutaj bowiem nie widzimy ani zbyt dużo krwi (jak w Happy Tree Friends), ani zbyt dużo durnych przekleństw (tak, jak w WM). Niestety, wyprodukowana została tylko jedna seria... Chociaż muszę przyznać, że zakończenie jej zostało tak zrobione, że z jednej strony mógłbym obejrzeć jeszcze kilka razy tyle, z drugiej jednak czuję się usatysfakcjonowany. Serial nie wydaje się być sztucznie ucięty (tak, jak to miało miejsce przy MTV DownTown, które rzeczywiście zostało ucięte), ani na siłę przedłużany (o czym z resztą trudno mówić, gdy ma się do czynienia z tylko jedną serią). Tak więc, drogie panie i drodzy panowie, jeśli będziecie mieli chwilę czasu, to polecam obejrzeć. Zaznaczam jednak, iż produkcja ta jest przeznaczona raczej dla starszej widowni.