Koniec internetu, mości panowie
Jest źle, powiem wiecej – jest tragicznie! Do końca przekonało mnie o tym to, o czym przeczytałem dzisiaj u Kosy.
Jeśli kilka niezbyt przyjemnych, moim zdaniem, projektów przejdzie, internet zacznie cofać się w rozwoju. Do przodu przeć będą tylko wielkie firmy, natomiast ludzie tacy jak ja, będą musieli ukrywać się w porządnie szyfrowanych sieciach p2p, pozwalających na prawdziwie wolną i nieograniczoną transmisję informacji. Oczywiście, to nie będzie oznaczało bezpieczeństwa. Już widzę rozrastające się sieci WASTE, dostępne tylko dla wybranych. Freenet na prawie każdym komputerze zapewni dostęp do wolnych informacji, które nie byłyby kontrolowane przez żadne organizacje.
Jeśli komukolwiek się wydaje, że to ma na celu ochronę praw autorskich, to jest w błędzie. Znasz Wikileaks? Jest to serwis, w którym można znaleźć wycieki z różnych organizacji, od Rządu USA do Loży Masońskiej. Znajdują się tam informacje, które opinia publiczna powinna znać, a które właściciele starają się ukryć. Co daje to prawo? Tego typu strony internetowe będą mogły zostać natychmiastowo zamknięte. Wolność słowa, to jest rzecz, która ucierpi najbardziej. Dlaczego? Bo niektórzy mają mózgi wyprane przez slogany typu „piractwo to kradzież”, i tego typu akcje popierają, choć nie wiedzą, o co naprawdę chodzi.
Obawiam się tego, że własnym dzieciom będę opowiadał, jak internet był kiedyś wolny, pełen wspaniałej kultury i ludzi, którzy robili to, co uważali za słuszne. Był miejscem, gdzie panowała wolność słowa, której nikt nie mógł Ci zabronić. Można było wejść na odpowiednią stronę i ujawnić to, co świat powinien ujrzeć, obejrzeć to, czego inni nie chcą, byś oglądał. Sieć BitTorrent jest najlepszym na to przykładem. To w niej możemy znaleźć mnóstwo filmów dokumentalnych, których emisja została „nagle odwołana”, a których nagrania na zniszczonych kasetach VHS odnalazły się po 15 latach. Można znaleźć informacje o przestępcach, działających na zlecenie wielkich firm. To wszystko może zniknąć, ta wolność może zostać odebrana pod płaszczykiem walki o prawa autorskie…
Tak, panie i panowie, obawiam się, że prawdziwy internet będzie musiał niedługo zejść do podziemia, a ludzkość cofnie się w rozwoju, gdyż natychmiastowe przekawywanie prawdziwych informacji zostanie znacząco utrudnione… Czytaliście może coś z Orwella?

http://iwouldntsteal.net
Nie mógłbyś się ukrywać w szyfrowanych sieciach bo przecież kryptografia też by była nielegalna, oczywiście dla dobra obywateli :)
Czas pomyśleć już teraz o zbudowaniu całkowicie zdecentralizowanej sieci, która by mogła zastąpić internet – nawet na IRCu już rzuciłem taki pomysł – użyć komórek i komputerów z bluetooth jako mikro-przekaźników, tego w żaden sposób by nie można kontrolować, chyba że zagłuszając sygnał bluetooth…
Byłoby ciekawie w świecie, gdzie każda informacja by mogła trafić do GTW – w środowisku hakerów szybko by nastały czasy ogólnej walki z rządem – pisanie coraz lepszych narzędzi kryptograficznych, bezpiecznych protokołów komunikacji, może też budowa alter-netu.
Czemeu bluetooth? Możnaby nadawać przecież chociażby przez WiFi (o wiele lepszy zasięg i prędkość transmisji danych), albo na częstotliwościach dla radioamatorów. Problem w tym, że sygnał radiowy (czyli też i WiFi/BT) można łatwo wwytropić – wystarczy poczytać np na forach radiopolski o tym, jak KRRiT łapie piratów radiowych…
BT tylko dlatego że 95% ludzi ma komórki, z czego co najmniej 50% już ma bluetooth i jave – a to już wystarczy jako przekaźnik. Trudno by było zamknąć np. 50 000 ludzi za nielegalne nadajniki :) prędkość nie jest taka ważna, gdyby taka sieć ruszyła to byś miał obok siebie np. 20 sygnałów – wystarczy używać je wszystkie. Oczywiście taka sieć by nie miała prawa bytu np. na wsiach czy bezdrożach, tam by trzeba się zdać na inne techniki.
No ale weź pod uwagę, że do takiej undergroundowej sieci nie wszyscy musieliby mieć dostęp ;) A implementacja takiego czegos w javie byłaby o tyle trudna, że większość telefonów nie obsługuje wielozadaniowości, więc ich telefon byłby przez cały czas praktycznie nie do użytku. Dodajmy do tego moc obliczeniową niezbędną do szyfrowania danych, i java w telefonach wysiada. I tak zajmowaliby się tym tylko zapaleńcy i hakerzy, a dla takich kupić / zbudować odpowiedni sprzęt jest rzeczą wykonalną. Ja przez BT próbowałem grać z kumplem w grę na multiplayer w klasie, więc to nie jest najpewniejsza metoda z tego co doświadczyłem… ;)
Nom nie będę się spierał – BT wydaje się kuszący, bo idąc ulicą, masz dookoła siebie setki urządzeń z BT :)
Faktem też jest że nie dla każdego to sieć – tak naprawdę zwykły Kowalski który przestrzega prawa, nie ma zbyt wielu powodów by się martwić podsłuchem – GTW nie zadzwoni do żony informować o zdradzie męża ;)
Mi by się to nie podobało z zasady. Ot, podsłuchiwać mnie? Wara, nie pozwolę być podsłuchiwanym – znajdę sobie sposób.
Ps. przekaźniki „komórkowe” wcale by nie musiały się babrać (de)szyfrowaniem – one by tylko odbierały każdy sygnał i wysyłały na każdy inny odbiornik w okolicy, i tak dalej i tak dalej. Aby użyć systemu, już by trzeba mieć komputer, który by się zajął deszyfrowaniem (i szyfrowaniem przy wysyłaniu).
PS. powinien istnieć jakiś protokół IM działający na zasadzie P2P.. bez żadnych centralnych serwerów…
Puppy: Protokół IM na zasadzie P2P istnieje – usługa Posłaniec w Windowsach i Bonjour na OSX. Ten pierwszy wysyła wiadomości do komputerów w sieci lokalnej, a Bonjour do wszystkich kompatybilnych komputerów w okolicy które mają włączone Wi-Fi bodaj. Istnieje implementacja tego pod Linux, Avahi się zwie.
http://en.wikipedia.org/wiki/Bonjour_(software)
http://en.wikipedia.org/wiki/Messenger_service
http://en.wikipedia.org/wiki/Avahi_(software)
Tak, ale żeby był sensowny komunikator działający przez internet.. niestety, dużo by było problemów z implementacją – jak połączyć np. UIN z konkretnym komputerem, nie mając do dyspozycji centralnego serwera?
Łączyć się bezpośrednio pod IP? Chyba, że się IP zmienia, wtedy można rozważyć coś na wzór trackerów torrentowych.
… i dochodzimy do Jabbera, w którym wiadomości nie przechodzą przez serwer, a bezpośrednio. Myślę, że wystarczyłoby napisać odpowiedni XEP, zaimplementować w kilku klientach i sprawa załatwiona.
No to czekamy na pierwszy stable build i jazda.
Ostrzegam, nie jestem programistą, i nie umiałbym tego dokonać :P Ale sądzę, że dla kogoś, kto się na tym zna, mogłoby to byś wykonalne. Swoją drogą dziwię się, że nikt jeszcze o tym nie pomyślał….
…chociaż… przecież można postawić serwer jabbera u siebie na kompie, czy efekt nie byłby podobny? Trzeba tylko zadbać, żeby serwer pierwszego rozmówcy nie łączył sie z serwerem drugiego rozmówcy(tak jak to się dzieje teraz), a z docelowym klientm… chyba, że on też uruchomiłby u siebie serwer jabbera.
No tak, ale to wszystko by się sprowadzało do znania IP osoby z którą chcesz porozmawiać. Można by też użyć takiego hamachi, które samo w sobie zapewnia szyfrowanie, następnie zainstalować jakiś IP-komunikator i jechać przez hamachi. Tyle że znowu – hamachi ma centralny serwer który można wyłączyć, odcinając w ten sposób ludzi…
Siatka lokalnych serwerów w takim razie?
Na takiej zasadzie już działa jabber, a każdy zapewne już się spotkał z problemem – poof, nasz serwer nie działa, nie pogadamy. Trzeba napisać prawdziwie zdecentralizowany program. Mam też pewien pomysł – po co pisać program wyłącznie do komunikacji z jedną osobą, skoro można napisać program wymieniający się informacjami, następnie przedstawiając je jako listę dyskusyjną. Taki NNTP bez serwerów, lecz trzymający wszystkie wiadomości u wszystkich. To by była natychmiastowa wymiana informacji, z każdym i wszędzie. Oczywiście aby porozmawiać z jedną osobą wystarczy nowy wątek i zaszyfrowany dodatkowo tekst (klucz publiczny + prywatny).
Freenet?
Haha, nawet nie wiedziałem że jest coś takiego, a już chciałem zacząć pisać POC. Trzeba rzucić okiem :)
Freenet jest prawie dobrym rozwiązaniem, ale można by wprowadzić dwie modyfikacje:
-budowa nowej sieci obok Internetu (np. przy pomocy WiFi)
-całkowite wykorzystanie dostępnego łącza przez cały czas (w przypadku, kiedy dane nie są wysyłane w kanale pojawiają się śmieci). Po co? Żeby nikt z zewnątrz nie był w stanie stwierdzić, czy użyte są narzędzia kryptograficzne. Kryptografia ma tę wadę, że wiadomo, że wiadomość jest zaszyfrowana.
Pewnie kiedyś, kiedy Internet się zakorkuje, będzie za bardzo kontrolowany, pojawi się za dużo urządzeń z własnym MAC itd. skończy się na zbiorze małych sieci dostępnych dal określonej grupy użytkowników.
Panikujecie, co kilka lat rusza jakaś Super Akcja Przeciwko Sieci, która najmniej akurat robi cokolwiek z piractwem.
Ta zakończy się tym samym – umrze zanim się narodzi – a nawet jeżeli ‘przejdzie’ to raczej na krótko. Wątpię, aby nawet rząd USA był w stanie co tydzień wymieniać serwery.
Panika to jest w moim wpisie;) Tutaj zwyczajnie się zastanawiamy, co zamiast Internetu, bo w takiej formie jak jest prędzej czy później padnie
jej groźnie to brzmi ;> miejmy nadzieję, że jednak wszystko zostanie po staremu :)
Freenode
Freenode – alternatywny internet. Zainspirowany wpisem flegmatyka i tamże poinformowany o tym programie, postanowiłem go sprawdzić. I już wiem że u mnie zostanie :)
Freenet jest swego rodzaju alternatywą do zatłoczonego i zaspamowanego[...[...]
Powiem krótko i treściwie. Nie damy im się – na pewno ja.
Wszystko. (No, oprócz „W hołdzie Katalonii”, która czeka na swoją kolej).
:-)