Dzień Przedsiębiorczości

3 kwietnia 2008 16:01 | Kategorie: Life | Tagi:

Dzisiaj brałem udział w Dniu Przedsiębiorczosci. Na czym to polega? Otóż każdy uczeń mojego liceum (innych też, ale z tego co wiem, to nie wszystkie są tym programem objęte) mógł zgłosić się na jeden dzień na praktyki w jakimś zawodzie. Można było załatwic sobie robotę na własną rękę, bądź też napisać zgłoszenie i pozwolić innym coś znaleźć. Ja wraz z Czyżakiem zgłosiliśmy się do pracy w szkole podstawowej jako pomocnicy nauczycielki informatyki.

Dzieci z dość dużym zainteresowaniem składały do kupy płytę główną, procesor i ram (w tym miejscu chcę podziękować Szaustukowi za udostępnienie kilku eksponatów ze swojej składnicy złomupiwnicy) ;) Chętnie słuchały prostych porad w kwestii bezpieczeństwa (specjalistą nie jestem, ale nei trzeba chyba nim być, żeby dać kilka porad w kwestii haseł, no i zabronić podawania imion i adresów w internecie). Co ciekawe, dzieci z niekłamanym zainteresowaniem słuchały o algorytmie szyfrowania opartym na XOR, tak, że pod koniec same szyfrowały i rozszyfrowywały zera i jedynki, które napisałem na tablicy ;) Co ważne – były to dziewczynki z 5 klasy SP, więc chować się męscy szowiniści :D Chłopacy natomiast najchętniej słuchali o hakowaniu tibii i plemion, ale usłyszeli tylko o tym, że wszelkie programy hakujące to bujda, i żeby nie dali się na nie nabrać ;) Zainteresowanym naskrobałem na tablicy adres do Jamendo – niech sobie muzykę posciągają ;)

W tym momencie muszę zaznaczyć, że nie wszyscy, którzy mieli praktyki w szkołach, mieli tyle szczęścia co my. Kaśka na przykład trafiła na niezłych psychopatów, jak z jej opowiadań wynika…

Oczywiście wspominać chyba nie muszę, że w takiej sali informatycznej, w jakiej mieliśmy przyjemnosć prowadzic zajęcia, informatyka może być przeprowadzana chyba tylko w teorii. Ja rozumiem, że komputery w szkołąch nie muszą być najnowszymi potworami, ale to, co tam zastaliśmy przekracza wszelkie granice… Dobrze, że nie zrobiliśmy jednak tematu o historii komputerów – oni to mają na codzień :| Chciałem im pokazać, jak kiedyś się korzystało z komputerów, ale jak oni mają Windows 98, na pulpicie skrót do Norton Commandera, zaś głównymi grami są DSJ i Mario, to chyba mają to wszystko już w małym paluszku…

Reasumując – praca w szkole jest ciekawa, ale mówienie w kółko tego samego przez X lat musi być męczące… :P

  1. 3 kwietnia 2008 o 16:18

    Ja byłem dziś w ING Banku (pewnie napisze notke pod wieczór). Było bardzo fajnie, dużo dowiedziałem się o tym jak wygląda praca tam. Rozmawiałem też z pracującym w oddziale informatykiem, zajmował się serwisowaniem komputerów, sieci LAN i WAN oraz obsługą serwera aplikacji i backupów. Fajna praca, ale jednak ciekawsze musi być programowanie i wdrażanie aplikacji wykorzystywanych do działania przez bank.

  2. 3 kwietnia 2008 o 16:25

    Heh, naprawdę mieliście farta chyba ;P

    Albo po prostu jakąś siłę przebicia, której koleżanka Kaśka nie miała.

    Anyway, gz udanej lekcji (imo dużo udało wam się zrobić, jeśli to robiliście wszystko na jednej lekcji…)

    I w sumie pokazaliście im chyba lepsze rzeczy, niż zobaczą na tych lekcjach do końca szkoły ;P

  3. 3 kwietnia 2008 o 16:27

    Sądzę po prostu, że trafiliśmy w ich zainteresowania ;)

  4. 3 kwietnia 2008 o 16:30

    no to super:) ja dzis w trakcie Waszych praktyk leniłam się w wyrze, ale co tam ]:->

  5. 3 kwietnia 2008 o 16:31

    Pozwolisz że nie skomentuję przy ludziach :P

  6. baunty
    3 kwietnia 2008 o 17:05

    hehe zacznę mówić do Ciebie Panie Profesorze:) A dzieci słuchały,bo jak sam wspomniałeś w notce, to podstawówka.. wtedy jeszcze się słucha:) :):)

  7. 3 kwietnia 2008 o 17:22

    kurde normalnie było zarąbiście nic się nie robiło, a dzieci słuchały z takim zainteresowaniem, że to się w pale nie mieści.
    P.S. Praw drobne błędy językowe we wpisie

  8. 3 kwietnia 2008 o 17:43

    Ja byłem rok temu w Głosie Olecka, lokalnej gazecie i bardzo mi się podobało. :) W tym roku już udziału brac nie mogłem (maturzysta) ale moja szkoła oczywiście brała udział i korytarze świeciły pustkami :)

    Generalnie pomysł takiego dnia bardzo fajny;)

  9. Arietta
    3 kwietnia 2008 o 17:50

    A wspomniana Kaśka pewnei do gimnazjum trafiła i.. uczniowie wiedzieli więcej od niej;>

  10. 3 kwietnia 2008 o 18:01

    Nie, do podstawówki, i miała uczyć matematyki a nie inf… ;)

  11. 3 kwietnia 2008 o 18:02

    ale nie uczyla:D

  12. 3 kwietnia 2008 o 18:13

    Ja byłem w „nowej erze”, może też coś napiszę ;)

  13. Arietta
    3 kwietnia 2008 o 19:49

    No to co robiła zamiast uczyć?

  14. 3 kwietnia 2008 o 21:13

    A ja byłem w firmie projektanckiej i nic nie napiszę ;p
    Przez jeden dzień to się słabo można dowiedzieć czegokolwiek ;-). Tydzień przedsiębiorczości, to by było to! ;P