Dzisiaj brałem udział w Dniu Przedsiębiorczosci. Na czym to polega? Otóż każdy uczeń mojego liceum (innych też, ale z tego co wiem, to nie wszystkie są tym programem objęte) mógł zgłosić się na jeden dzień na praktyki w jakimś zawodzie. Można było załatwic sobie robotę na własną rękę, bądź też napisać zgłoszenie i pozwolić innym coś znaleźć. Ja wraz z Czyżakiem zgłosiliśmy się do pracy w szkole podstawowej jako pomocnicy nauczycielki informatyki.
Dzieci z dość dużym zainteresowaniem składały do kupy płytę główną, procesor i ram (w tym miejscu chcę podziękować Szaustukowi za udostępnienie kilku eksponatów ze swojej składnicy złomupiwnicy)
Chętnie słuchały prostych porad w kwestii bezpieczeństwa (specjalistą nie jestem, ale nei trzeba chyba nim być, żeby dać kilka porad w kwestii haseł, no i zabronić podawania imion i adresów w internecie). Co ciekawe, dzieci z niekłamanym zainteresowaniem słuchały o algorytmie szyfrowania opartym na XOR, tak, że pod koniec same szyfrowały i rozszyfrowywały zera i jedynki, które napisałem na tablicy
Co ważne - były to dziewczynki z 5 klasy SP, więc chować się męscy szowiniści
Chłopacy natomiast najchętniej słuchali o hakowaniu tibii i plemion, ale usłyszeli tylko o tym, że wszelkie programy hakujące to bujda, i żeby nie dali się na nie nabrać
Zainteresowanym naskrobałem na tablicy adres do Jamendo - niech sobie muzykę posciągają 
W tym momencie muszę zaznaczyć, że nie wszyscy, którzy mieli praktyki w szkołach, mieli tyle szczęścia co my. Kaśka na przykład trafiła na niezłych psychopatów, jak z jej opowiadań wynika...
Oczywiście wspominać chyba nie muszę, że w takiej sali informatycznej, w jakiej mieliśmy przyjemnosć prowadzic zajęcia, informatyka może być przeprowadzana chyba tylko w teorii. Ja rozumiem, że komputery w szkołąch nie muszą być najnowszymi potworami, ale to, co tam zastaliśmy przekracza wszelkie granice... Dobrze, że nie zrobiliśmy jednak tematu o historii komputerów - oni to mają na codzień
Chciałem im pokazać, jak kiedyś się korzystało z komputerów, ale jak oni mają Windows 98, na pulpicie skrót do Norton Commandera, zaś głównymi grami są DSJ i Mario, to chyba mają to wszystko już w małym paluszku...
Reasumując - praca w szkole jest ciekawa, ale mówienie w kółko tego samego przez X lat musi być męczące... 