flegmatyk

michalrud@jabbim.pl

05 listopada 2007,

Wieczorowy Wpis #12

Uff... pierwsza jazda już za mną.

Dzień zaczął się normalnie. Jak zwykle, ubrałem się zbyt cienko. Poniedziałek, jak zwykle luźne lekcje, w dodatku nie było geografii - najcięższej z nich, co nie znaczy, że nie można się na niej chwilki zdrzemnąć. Po szkole fakultety z matmy (trzeba się do matury przygotować), po fakultetach jazda.

Na początku zapoznałem się z obsługą auta. Światła mijania, drogowe, blokada kierownicy, wspomaganie, biegi... Fajna ta Panda. Autko może i małe, ale cichutkie i jakieś takie... przyjemne. W porównaniu do Cinquecento zaskoczyła mnie ilość elektroniki wewnątrz, no i wszelkie bajery w stylu świateł "zaprowadź mnie do domu"... elegancko.

Mam kłopoty z ruszaniem. Muszę się nauczyć, żeby nie puszczać tego sprzęgła tak nagle. Ale poza tym, i pewnym małym incydentem związanym z myleniem kierunków myślę, że nie było tak źle ;)

Instruktor całkiem przyjazny. Spokojny, mimo, że uparcie mam problemy na skrzyżowaniach w związku z moimi sprzęgłowymi kłopotami. Nawet ponarzekaliśmy na to, że niektórzy słuchają takich tworów jak eska :D

Jeżdżenie jest jednak męczące. Zwłaszcza po ciemku. Następna jazda w piątek. Życzcie mi mało przechodniów na chodnikach ;) I na przyszłość mały utworek, kto zgadnie skąd? :D

Dodano w kategorii Life o 19:18:56, Pokaż wszystkie.

Komentarze »

  1. Arietta powiedział(a),

    05 listopada 2007 o 19:49:26

    Ooo jeździsz sobie:)
    Obsługi sprzęgła da się nauczyć;)

    P.S. A już myślałam, że wróciły wpisy wieczorowe…

  2. flegmatyk powiedział(a),

    05 listopada 2007 o 19:50:41

    No właśnie, to był pierwszy powrócony taki wpis… jak będą jeszcze jakieś dni pełne wrażeń, to będę je opisywał w wieczorowych wpisach ;)

  3. Arietta powiedział(a),

    05 listopada 2007 o 19:52:11

    Ale coś jakby… nie tak. Wieczorowe wpisy były pełne przemyśleń... rozmarzone takie… lubiłam je czytać.
    Ten powinien ściągać czytelników tytułem w stylu „moja pierwsza jazda samochodem’:)

  4. flegmatyk powiedział(a),

    05 listopada 2007 o 19:54:03

    Hmm, w sumie to były… teraz mam mało czasu, w związku z czym mniej przemyśleń ;) Ale jakby się jakiekolwiek pojawiły – to będę pisał, obiecuję ;) A tak na marginesie, to to nie była moja pierwsza jazda samochodem, tylko na kursie :P

  5. Arietta powiedział(a),

    05 listopada 2007 o 19:59:22

    To jak wcześniej jeździłeś? Bez użycia sprzęgła?:)

  6. flegmatyk powiedział(a),

    05 listopada 2007 o 20:01:07

    Z użyciem, ale odpalenie było jak rzucanie kostką – albo odpali albo nie, mam dziś szczęście czy nie :D

  7. SebaZ powiedział(a),

    16 listopada 2007 o 10:45:53

    A co ma odpalanie do ruszania? Da się tego nauczyć – najlepiej samochód na jakąś boczną drogę, parking albo cokolwiek ustronnego i jazda – ćwiczyć :]

    Co do instruktora: takie zadanie, nawet ta gadka radiu eska była po to, żeby Cię odstresować, żebyś już przestał myśleć o tym co przed chwilą było nie tak i jechał dalej, skoncentrował się na jeździe.

    Czysta psychologia. To po to na kursie instruktorskim zajęcia z psychologii są najważniejsze, a umiejętność jazdy to 20% takiego kursu.

  8. flegmatyk powiedział(a),

    16 listopada 2007 o 14:19:25

    @SebaZ: Już jestem po drugiej jeździe i idzie mi coraz lepiej ;)

Dodaj komentarz

Design by ChaitGear, ported by Soil. RSS. Powered by JoggerPL.