Cisza wyborcza
No i skończyło się. 2 dni świętego spokoju. Weekend, w którym mogłem spokojnie włączyć telewizor, posłuchać radia, a serwisy informacyjne podawały informacje o tym, co się na świecie dzieje, a nie o tym, kto na kogo znalazł teczkę, kto wziął łapówkę, kto nie wziął ale mógłby wziąć, ani nic z tych rzeczy. Po prostu, jeden z najspokojniejszych i najmilszych ostatnimi czasy weekendów.
Czy tylko ja bym chciał, żeby cisza wyborcza była co tydzień? ;)

Ja nie, ja tam to lubię.
Zestarzejesz się, to zaczniesz doceniać ciszę i spokój… młodość musi się wyszaleć… :D
dziadek Flegmatyk. :-P
Ciii, jak to Pola zobaczy to mnie zjedzie :D
kto to jest Pola? ;>
koleżanka z klasy.
po co mi jej Jogger. zdjęcie daj. :-P
To ją poproś ;]
cenię sobie swoje zdrowie i – nadszarpane już – nerwy..
A co ma jedno do drugiego? ;>
zdrowie i nerwy? :-P
no no no ;> jakie dyskusje za moimi plecami! poza tym Błoto ja od dawna wiem, że Ty najchętniej to bys na emeryturze już siedział więc Ci jechac nie bedę :P
Ja też jestem za weekendową ciszą ale to w chwili obecnej niemożliwe.
PO będzie rozprawiać kogo i na jakim stanowisku posadzić a upadli królowie będą łapać za słówka i snuć intrygi… jak dawniej, żeby więcej naiwnych skusić i pokazywać na każdym kroku, jacy to inni są gorsi… ech… może kiedyś to się skończy ale na pewno nie już.
Na to liczę i liczyłam głosując na wygranych.