Koval na swoim blogu opublikował ciekawy wpis, w którym ciekawie opisuje, jak wygląda typowy Polak. Przeczytałem, i zacząłem się zastanawiać - czy ja pasuję do tego (prawdziwego czy satyrycznego) opisu?
Jestem dość religijny, czego nie będę ukrywał, jednak nie czytuję Biblii. Wstaję codziennie ok. 6:30, piję obowiązkowo herbatkę i jem kanapkę, o różnym składzie. Nie mam jeszcze żony, ani nie pracuję - uczę się w LO. Biorę pod uwagę, co inni ludzie powiedzą - może nawet zbyt często. Staram się nie krytykować rządu ani rządzących - jestem świadom, że wiele im do ideału brakuje, jednak po co wciąż to powtarzać?
Jestem związany z moim krajem, moim miastem i moją rodziną. Nie popieram aborcji, nie mam nic przeciwko eutanazji (jeśli sam zainteresowany wyrazi jednoznaczną chęć odłączenia od aparatury, to czemu mamy mu tego zabronić?), jestem przeciwnikiem kary śmierci. Podbieranie długopisów czasem mi się zdarza, ale raczej na małą skalę. Uważam, że rodzina jest ważniejsza od pracy. Czasów sprzed 1989r. wspominać nie mogę, gdyż w tym roku się urodziłem 
Z powodów zdrowotnych nie mogę pić dużo wódki ani piwa. Ogólnie rzecz biorąc nie jestem miłośnikiem piwa, ze względną przyjemnością mogę pić jedynie jakieś owocowe pseudopiwne wynalazki a'la Redds. Chętnie zacząłbym produkować własne winko, ale nie mam czasu. Obchodzę urodziny, natomiast nie mam zielonego pojęcia, kiedy przypadają moje imieniny. Lubię robić imprezy z byle powodu, jednak powodów jest mało. Na pewno w tle nie leci Disco Polo czy Lady Pank - albo techno, albo porządna muzyka (patrz mój profil last.fm) - zależy od towarzystwa. Sylwestra spędzam różnie - ostatnio w gronie znajomych, gdzie świętowanie polega głównie na spożyciu tego, co jest do spożycia, odpalenia korsarza o północy, po czym odpoczywaniu po trudach nocy.
Lubię Bałtyk. Nie mam nic do Niemców ani osobach o innym kolorze skóry, niż mój. Sportu nie oglądam.
Jak coś się zepsuje, to za pomocą improwizacji często udaje mi się to zreperować. W życiu niczego bym nie ukradł, w sklepie zwracam 20gr nadwyżki w wyniku pomyłki kasjerki. Nie odczuwam potrzeby posiadania karty bankomatowej, ale jeśli będzie mi ona konieczna, to takową zdobędę. Nie lubię takich wynalazków, ale jeśli musze już z nich korzystać - to nie boję się bankomatów itp.
Nie powiem, żebym przesadnie o siebie dbał - golę brodę i kąpię się raz dziennie, to powinno wystarczyć
Brzusio się znajdzie, i nigdy nie uważałem się za człowieka wysportowanego, tym bardziej macho.
Jak już wspomniałem, żony nie mam. Jednak osoby opisane w tym paragrafie u Kovala staram się omijać.
Czy jestem typowym Polakiem? Ocena nie należy do mnie, gdyż nie byłaby obiektywna...