Owszem, trochę popadało, woda zalała kilka piwnic (co zdarza się często przy większych ulewach), ale ktoś tu chyba ma zbyt bujną wyobraźnię...
Potop w Oleśnicy
Wystarczyła chwila, żeby burza kompletnie sparaliżowała miasto. Woda zalała ulice i place, wdarła się do mieszkań i urzędów, a nawet sklepów. Nie dość, że deszcz powoli zamieniał Oleśnicę w wielkie jezioro, to jeszcze uderzające co chwilę pioruny wywołały dodatkowo kilka pożarów.
W kilkanaście minut u dyżurnego straży pożarnej rozdzwoniły się telefony od mieszkańców błagających o pomoc w usuwaniu wody. Strażacy interweniowali m.in. na ul. Wileńskiej, Wschodniej i Limanowskiego. Fale deszczówki wdarły się też do budynku przedszkola i szkoły przy ul. Kochanowskiego. Sklepikarze sami ustawiali worki z piaskiem przy wejściach do sklepu. Kałuże na ulicach i placach błyskawicznie rozrastały się do wielkości jezior.
- Wyjeżdżaliśmy do akcji w mieście ponad 90 razy - mówi mł. asp. Sławomir Pieprzyk (34 l.) z Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Oleśnicy.
Przez kilka godzin przez miasto ciągle jeździło na sygnale 20 zastępów strażackich. Z remizy co chwilę wyjeżdżała kolejna jednostka. Strażacy nie tylko wypompowywali wodę z piwnic i parterów mieszkań oraz ustawiali tamy z worków z piaskiem. Do tragedii mogło dojść także na drogach. Ogrom spadającego deszczu zaklinował autobus PKS-u pod wiaduktem kolejowym przy ul. Ludwikowskiej.Kierowcy zgasł silnik i potem pasażerowie mogli już tylko patrzeć, jak woda błyskawicznie podnosi się do poziomu prawie dwóch metrów. Na szczęście szybka interwencja strażaków oswobodziła pasażerów autobusu.
Pomimo lejącego z nieba deszczu ciskające co chwila pioruny uderzyły w kilka budynków, które momentalnie stanęły w ogniu. Cudem spłonęły tylko dwie niezamieszkane dobudówki. Szalejąca burza jednak nie dała za wygraną. Jedna z błyskawic uderzyła w remizę i doprowadziła do awarii sprzętu elektronicznego w samej komendzie straży. Dopiero wieczorem deszcz przestał lać.
-- Krzysztof Jarząb, Fakt, Nr. 187 (11-12 sierpnia)
Na potwierdzenie tych słów, umieszczam kilka zdjęć kompletnie zalanego i sparaliżowanego miasta dzień później, gdy dowiedziałem się, że o tej tragedii napisała opiniotwórcza prasa:


Przepraszam, że telefonem, ale byłem w drodze na Festiwal Piasta 2007, gdzie publiczność musiała pływać w pontonach, gdyż poziom wody w pobliskiej Oleśniczance podniósł się o 5m.
Skan artykułu wstawię wieczorem, dzięki Kamilowi.