PR BIS a piractwo komputerowe
Właśnie w Bisce leci audycja traktująca o piractwie komputerowym.
Zawsze śmieszyły (a może dobijały?) mnie takie programy prezentowanym przez siebie poziomem. Tutaj BardzoMądryPan™ z BSA wypowiedział się, że tępi piractwo nie dlatego, że przynosi straty materialne producentom, ale aby uchronić biednych, bezbronnych użytkowników komputerów przed złymi wirusami i spyware'm. Ktoś wysyłał smsa, że będzie sciągał filmy, które nie zostaną wznowione. Prowadząca z oburzeniem powiedziała, żeby sobie sciągał, ale niech pomyśli ile w tym czasie nasciąga wirusów... Czemu nie przygotowała się, nie doczytała, że raczej trudno (o ile to wogóle możliwe) zainfekować plik z filmem... poza tym sciągając dane za pośrednictwem serwisów ze sprawdzonymi sumami kontrolnymi (vide osłoskop) ma się praktycznie gwarancję, że pobrany film, płyta czy program będzie taki, jaki chcemy, bez żadnych upominków...
Wysłałem im maila do radia, w którym wyjaśniłem, że nielegalne oprogramowanie jest wpuszczane w obieg przez specjalne grupy (nie tłumaczyłem dokładnie na czym polega scena, tzn że same grupy tego nie udostępniają... nie ma sensu) Skazą na honorze byłoby dla nich udostępnienie czegoś uszkodzonego czy wybrakowanego (nie licząc rip'ów, ale tam o to chodzi)... ale i tak na pewno by tego nie wyemitowali.
Rodzi się pytanie - czy oni tworzą takie audycje pod publikę (nie sciągać mp3 bo będziecie mieli wirusy!) czy też chcąc chronić interesy WielkichFirm™, strasząc niedoinformowanych użytkowników?
Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem zwolennikiem piractwa. Sam korzystam tylko z legalnego (bezpłatnego) oprogramowania, nieliczne gry, w które gram, kupuję (czyli tylko stary q2
), filmów w sumie nie oglądam, a mp3 pobieram nie udostępniając (czyli tak, jak pozwala na to prawo). Uważam jednak, że jeśli ktoś chce opowiadać o tym publicznie - powinien opowiadać subiektywnie, a nie tak, jak producenci oprogramowania/firmy fonograficzne/studia filmowe chciałyby, żebyśmy myśleli. Takie jest moje zdanie.
15 maja 2007 o 17:22:35
W antyradiu tez jest audycja o piractwie.
midzi powiedział(a),
15 maja 2007 o 17:57:08
Też się zastanawiam, skąd ludziom bierze się ta mania na wirusy komputerowe w plikach z p2p. Jasne, że czasem można trafić na jakiś zainfekowany plik, ale chyba większość ma na tyle oleju w głowie, żeby sprawdzać tego typu rzeczy aktualnymi antywirusami? A media mówią o tym w taki sposób, żeby nie podpaść organizacjom typu Zaiks, ZPAV, które i tak od nich doją duże pieniądze. A swoją drogą podobną argumentację można zaobserwować ze strony Microsoftu, który też informuje, że pirackie oprogramowanie może być wadliwe, zawierać złośliwe kody itp, itd. Może od największych bierze się ta dezinformacja?
15 maja 2007 o 18:33:50
> raczej trudno (o ile to wogóle możliwe) zainfekować plik z filmem
wystarczy odpowiedni plik wmv otwierany zestawem wmp + ie
15 maja 2007 o 18:36:30
o wmv to ja wiem
ale ile masz tego typu filmów w internecie (nie licząc xxx)? Poza tym sciągając za pomocą sum kontrolnych prawdopodobieństwo wdepnięcia w coś takiego jest raczej małe.
Michał Dziwisz powiedział(a),
15 maja 2007 o 18:42:51
tak mi teraz przyszło do głowy. Może właśnie najwięcej ludzi w sieciach p2p poszukuje materiałów xxx i stąd takie informacje? A swoją drogą, jeszcze jedna ciekawa rzecz mi się przypomniała. Kiedyś kolega opowiadał mi o tym, że na p2p szukał jakiegoś b. mało znanego, specjalistycznego programu. Znalazł, kilka plików, z niewielką ilością źródeł. Wszystkie zawirusowane.
15 maja 2007 o 18:52:35
To co innego. Mi też, jak czegoś szukam, to najwięcej źródeł mają pliki, które na pewno nie reprezentują zbytniej wartości pod względem merytorycznym, i prawie na pewno mają w sobie małe przykre niespodzianki…

Kiedyś sciągałem przez ed2k M$ Boba (z ciekawości, chciałem zobaczyć jak to wygląda). Znalazłem bardzo niewiele kopii, wybrałem jedną z największą ilością źródeł, i była czysta... więc to zależy na to, na co się trafi.
Michał Dziwisz powiedział(a),
15 maja 2007 o 18:55:06
Właśnie tam nie było wielu źródeł. O ile pamiętam, bo mówił mi o tym jakiś czas temu, to były ze 3 pliki, po 1 – 2 źródła na każdy, program dla małej grupy docelowej, a w środku jakiś wirus starej daty, mieszający na dysku. :-)
Piotreckh powiedział(a),
15 maja 2007 o 19:37:42
Kilkakrotnie nadziewałem się na zainfekowane pliki, zawsze moduł rezydentny NOD32 likwidował zagrożenie zanim plik cały się ściągnął.