Historyczna porażka
Dziś piątek. Zdecydowana większość populacji cieszy się weekendem, mnie niestety czeka jeszcze cotygodniowa, sobotnia wyprawa na politechnikę, a w dodatku pewnie będziemy kłaść kable pod telewizor którego i tak nie ujrzę w przeciągu najbliższych kilku ładnych miesięcy. No ale co z tego, i tak rzadko oglądam telewizję...
Nurtuje mnie natomiast jedna sprawa. Dlaczego jest tak, że chodzę do klasy matematyczno-informatyczno-fizycznej, gdzie nikt raczej swojej przyszłości w kierunku humanistycznym nie planuje kierować, a odnoszę wrażene że historii musimy się uczyć więcej niż fizyki czy matematyki? Oto przykładowe 2 pytania ze sprawdzianu, który dzisiaj pisaliśmy.
7. Uporządkuj zgodnie z chronologią:
a) Bitwa pod Trzcianą
b) Bitwa pod Kłuszynem
c) Bitwa pod Kircholmem
d) Rozejm w Mitawie
e) Pokój w Oliwie
f) Rozejm w Nowym Targu
18. Dopisz daty roczne do podanych wydarzeń:
a) Defenestracja ruska
b) Bitwa pod Litzen
c) Odwołanie edyktu nantejskiego
d) Habeas Corpus Act w Anglii
e) Akty nawigacyjne
f) Restauracja Stewardów
A może to nam po prostu nie chce się uczyć?
A tak na weekendowe odprężenie to polecam utwór Bum - Kanikuły.
Baby powiedział(a),
23 lutego 2007 o 20:02:36
Mój umysł ścisły tez nie cierpiał historii, więc to raczej normalne.
Dlatego wydaje się, że jej uczenie jest ponad siły.

Poza tym matematykę, fizykę itp. wystarczy rozumieć a nie trzeba kuc na pamięć. Historię....odwrotnie i to jest w niej beznadziejne
Pozdrawiam i życzę cierpliwości.....trzeba tylko przetrwać...nie ma innego sposobu
23 lutego 2007 o 21:18:23
Ano nie ma
Ale na szczęście są inne klasy, są i gotowce 
24 lutego 2007 o 00:41:12
Nie mogłem nie zabrać głosu
Jestem nauczycielem historii i ja powtarzam swoim uczniom, że historia to nie totolotek, tu liczby nie są najważniejsze, choć ich znajomość przydaje się, by ją zrozumieć.
24 lutego 2007 o 10:39:33
Jak najbardziej się z panem zgadzam. Poprzednia nauczycielka (która obecnie jest na urlopie macierzyńskim) stawiała bardziej na zrozumienie procesów, które zachodziły w historii. Oczywiście znajomość takich dat, jak np 1410 jest konieczna - ale co za dużo to niezdrowo
Baby powiedział(a),
24 lutego 2007 o 11:02:35
Drogi panie nauczycielu: ja uczę matematyki, a poziom wiedzy historycznej u dzisiejszej młodzieży jest bardzo ubogi, bo choć ja uważam, że bardzo mało wiem....to w porównaniu do tego, co wiedzą moi uczniowie, nawet Ci najlepsi i tak wiem więcej. Ale i tak teraz nikt by mnie nie zmusił do nauki czegoś, czego nie cierpię...teraz...tzn. kiedy naukę mam już za sobą
Pozdrawiam
24 lutego 2007 o 11:45:28
Drodzy Państwo
, do tego nie jest to polski czy matematyka, które trzeba umieć. Programy dla podstawówek przestawiły się z przedstawiania dat na pokazywanie jak kiedyś żyli ludzie.
Historia przez większość uczniów uważana jest za nudną ("tylko te daty i daty"
Baby powiedział(a),
24 lutego 2007 o 14:54:17
Dla mnie zawsze była strasznie nudna i żadna siła nie mogłaby mnie zmusić, żeby się jej uczyć na przykład teraz. Poza tym, nie spotkałam jeszcze nauczyciela, który przekazałby wiedzę historyczna...nie nudnie
Dlatego mam też uraz do książek historycznych, a muszę przyznać, że wszelkie inne dosłownie połykam.
24 lutego 2007 o 14:57:54
Tutaj nie mogę się zgodzić. Miałem w gimnazjum nauczyciela historii który lekcje potrafił poprowadzić dość barwnie. Co prawda wplatał w swoje opowieści dość dużo fantazji (miał podwozie od czołgu w swoim polonezie, podsłuchiwało go CIA, FBI, KGB a pewnie i RGB oraz ZHP), ale do dziś dziękuję mu na niektórych sprawdzianach z historii, że rozumiem co i dlaczego się w dziejach ludzkości wydarzyło.
24 lutego 2007 o 15:19:33
Ja takiego nauczyciela miałem w szkole podstawowej. O ile było to możliwe starał się pokazać, że to co działo gdzieś, działo się także w okolicy.
Baby powiedział(a),
24 lutego 2007 o 18:00:11
To ja chyba źle trafiałam i w podstawówce i w LO...później na szczęście nie miałam już do czynienia z historią