Witamy w Akademii Bullworth, jedynej takiej szkole z internatem. Tylko tutaj znajdziesz nauczycieli specjalizujących się w różnych dziedzinach – łapówkarstwie, alkoholiźmie, biciu lub uwodzeniu uczniów. Twoje dziecko będzie mogło spożywać pełnowartościowe posiłki pełne błonnika, witamin i popiołu papierosowego. Tutaj nauczy się prawdziwego życia, gdzie zwycięża większy i silniejszy. Odetchnie pełną piersią atmosferą szkolnej ławki, gdzie gnębienie słabszych należy do wieloletniej tradycji. Bezpieczeństwo jest zapewnione przez grupę Prefektów, którzy każdą oznakę niesubordynacji natychmiast zdławią butem w zarodku. Witamy w Akademii Bullworth, najgoszej szkole z internatem w Nowej Anglii.
Grę tę kupiłem w okolicy Bożego Narodzenia na wyprzedaży Steam. Jeśli ktoś o niej nie słyszał, podpowiem, kto jest producentem – Rockstar. Ten sam, który utrzymuje poziom serii GTA. Co więcej, Bully jest grą opartą na tym samym silniku, co GTA z serii III. Z tą różnicą, że dzieje się w szkole, a głównym bohaterem jest piętnastolatek. Co za tym idzie, nie mamy do dyspozycji prawdziwych broni, a przeciwnicy nie giną, a jedynie „odpadają”. Czy to jest jakiś problem? Ani trochę.
Walka jest wciągająca i daje dużo zabawy. Zamiast zwykłych broni mamy procę, superprocę, petardy, jajka, proszek na swędzenie, smródbombę, karabin na kartofle… Brzmi to dziwnie, ale gra się naprawdę wyśmienicie (zwłaszcza superprocą, która jest wyposażona w… lunetę snajperską). Co więcej, możemy walczyć tym, co znajdziemy na ziemi. Kij bejzbolowy, cegłówka, linijka? Cokolwiek. Walka bynajmniej nie jest trudna, więc nie ma co oczekiwać wyzwań, ale daje naprawdę dużo frajdy (wspomniałem, że można nauczyć sie combosów?). Pod koniec każdej potyczki gracz ma możliwość zadrwić z przeciwnika – nic to nie daje, poza satysfakcją wykręcenia ręki denerwującemu przeciwnikowi.
Jeśli ktoś grał w GTA, to nie zawiedzie się na Bully. Dużo misji pobocznych, dodatkowe misje od przechodniów, zbieranie kart do gry i gumer recepturek, dodatkowe „domki”, w których po odblokowaniu można zapisywać grę. Zróżnicowane pojazdy – od deskorolki, poprzez różne rodzaje rowerów, traktorek-kosiarkę do trawy, na skuterach kończąc. Mamy całe wesołe miasteczko wraz z atrakcjami do dyspozycji. No i „gangi” – grupy uczniów (nerdzi, bogaczki, sportowcy itd), którzy w zależności od postępów w grze są pozytywnie bądź negatywnie nastawieni w stosunku do gracza. Są też zróżnicowane placówki w mieście, które mamy do dyspozycji – szkoła, ryneczek, osiedle domków jednorodzinnych, slumsy, park industrialny, a nawet… zakład dla umysłowo chorych.
Misje są zróżnicowane, i można je wykonywać tak samo, jak w GTA – niektóre można pominąć, a każdą rozpoczynamy w odpowiednich miejscach. Ponadto należy uczęszczać na lekcje – ucieczka z lekcji powoduje wzrost poziomu poszukiwań (do momentu zakończenia zajęć o odpowiedniej godzinie). Lekcji nie trzeba kończyć z pozytywną oceną, ale warto, ponieważ osiągamy przez to wymierne korzyści. Większość lekcji polega na wykonywaniu poleceń na ekranie (tak, jak skakanie samochodem w niektórych misjach San Andreas, kojarzą się od razu gry takie, jak Dance Dance Revolution), choć niektóre są zdecydowanie inne. Nie będę ich tutaj opisywał, ale z pewnością można stwierdzić, że zajęcia lekcyjne nie są nudne. Każdy przedmiot składa się z pięciu zajęć, po zaliczeniu których nie trzeba już na ów przedmiot uczęszczać – ominięcie zajęć nie skutkuje podwyższonym poziomem poszukiwań.
Wady gry
Ta gra to konwersja z PlayStation, trzeba to powiedzieć głośno i wyraźnie. W związku z tym gra na klawiaturze jest o wiele mniej przyjemna niż na kontrolerze – na szczęście kupiłem sobie za 20pln w Saturnie na promocji joypada z dwoma analogami (które są potrzebne do gry). Podpinam go, zaczynam grać… i nic, gra go nie wykrywa. Co się okazuje? Gra wymaga kontrolera od XBox 360. Jaki jest tego powód? Żaden, ponieważ praktycznie te kontrolery nie dają niczego, czego moja tania podróba kontrolera z PS2 nie daje, poza inaczej ułożonymi przyciskami. Można użyć emulatora kontrolerów x360, który działa, i przy pomocy którego grałem. Fakt, nie jest to najstabilniejsze rozwiązanie na świecie – gra wywala się przy wychodzeniu do początkowego menu, co jednak nie ma wpływu na rozgrywkę, jeśli gra się długimi posiedzeniami i nie próbuje się wczytywać gry podczas grania. Wywalanie się gry w trakcie wychodzenia również nie przeszkadza, ale czuję się, jakbym grał w źle krakowanego pirata. No ale cóż, lepsze to, niż klawiatura.
No i, jak to zwykle przy konwersjach bywa, gra nie jest najlepiej zoptymalizowana. Działa wolno, potrafi przyciąć na moim (wiekowym) sprzęcie, ale na nowszych maszynach nie powinno być żadnych problemów.
Soundtrack
Muzyka w grze jest bardzo przyjemna. Zmienia się w zależności od pory dnia, pory roku (wspomniałem, że wygląd otoczenia zmienia się w zależności od pory roku?), czynności lub rodzaju misji. Instrumentalne melodyjki wpadają w ucho, i nie przeszkadza fakt, że są zapętlone. Nie, poważnie, o ile muzyki tej nie nagrałbym sobie do samochodu (tak, jak muzykę z GTA4 nagrałem), to do tej gry jest dobrana idealnie.
Podsumowanie
Rockstar ponownie stanął na wysokości zadania. Polecam tę grę, zwłaszcza, że w sklepach można ją wyhaczyć za ~30pln w Ekstra Klasyce. Kilka godzin dobrej zabawy, pełnej żartów, typowo Rockstarowego humoru (przykład – pocałunek od dziewczyny daje bonusowe punkty zdrowia – pamiętasz, co dawało takie punkty w GTA III?), pościgów rowerowych, strzelanin z procy i różnego rodzaju misji, które pasują tylko do gry tego rodzaju, lecz dają tak wiele radości z gry, że tego po prostu nie można przegapić.